Lato jest za oknem cokolwiek kapryśne. Dni o temperaturze, która aktywnie stara się mnie zabić przeplata z burzami zaczynającymi się nagle i trzeba w nocy wstawać, zamykać okna otwarte kiedy jeszcze w całym mieście nie było czym oddychać.

Nikt chyba jednak nie kwestionuje faktu, że to jednak jest lato i z tej okazji mam notkę! Opóźnioną, bo sesja była zajętym okresem, ale pora roku się jeszcze nie zmieniła, więc nie za bardzo opóźnioną.

Wysokie temperatury stawiają wyzwanie pod tytułem: jak się ubrać, żeby się nie ugotować? Jeżeli oprócz tego pytania zadajesz sobie jeszcze: jak to zrobić, żeby przy okazji wyglądać znośnie? mam odpowiedź: na pewno nie tak.

1. Koszula z krótkim rękawem

Koszula z krótkim rękawem może być kuszącą perspektywą, bo zdaje się łączyć chłód odkrytych ramion z elegancją klasycznej koszuli… Ale koszula to taki artykuł garderoby, że jeżeli coś mu zabierzesz, to zaczyna wyglądać głupio. I wygląda głupio, gdy zabierzesz jej rękawy.

Poza tym koszula z krótkim rękawem zrobiona z ciasno tkanej popeliny wcale nie nada się szczególnie na ciepłe dni – co z tego, że ręce masz odkryte, skoro i tak reszta koszuli jest zasadniczo nieprzewiewna?

Co zamiast?

Cokolwiek, nawet tiszert, słowo. Ale są dla tiszertu fajne alternatywy. Koszulki polo to dobra, powiedzmy, sportowa klasyka, a materiał z jakiego są robione dobrze przepuszcza powietrze.

Fota z trashness

No i w końcu zwykła koszula z długim rękawem – najlepiej z bawełny oxford, lnu albo mieszanki lnu i bawełny. Przypilnuj, żeby koszula była dobrze dopasowana i nie wybrzuszała się nad paskiem (pomoże ci w tym krawiec albo maszyna do szycia), bo raczej nie będziesz miał na sobie marynarki ukrywającej takie mankamenty. Podwiń rękawy – zapewni to trochę chłodu i naprawdę wygląda dużo lepiej, niż ich brak.

Fota z the-bigwig.blogspot.com

2. Sandały/klapki

O ile nie zasuwasz po plaży mając zasadniczo gdzieś jak wyglądasz. Jest tyle ładniejszych a też estetycznych butów na lato!

Co zamiast?

Trashness

Nie posunę się może do polecania espadryli (jakoś mnie nie przekonują), ale rozmaite mokasyny, na przykład penny albo tassel loafersy, szczególnie zamszowe nadadzą się świetnie.

Trashness

Albo mokasyny żeglarskie:

Trashness

Jest w czym wybierać!

3. Długie skarpety

Ni cholery nie pasują do mokasynów w letnich stylizacjach (ktoś się tu ze mną zaraz nie zgodzi, że przecież w sumie to można, jeżeli skarpety odpowiednie, ale przyjmijmy, że bezpieczniej jest zwyczajnie nie). Widać je, słowo.

Nie mówiąc już o skareptach do sandałów.

Co zamiast?

Skarpety-stopki. Tylko naprawdę – idea jest taka, żeby nie wystawały z buta. Jeżeli wystają i je widać, to to nie jest efekt, o jaki chodzi.

Albo nic. Null, nada. Buty na gołą stopę. I już.

4. Szorty…?

Znak zapytania, bo ja nie jestem takim ortodoksem jak Szarmant, który uważa, że facet nie powinien nosić krótkich spodni, bo jemu się męskie nogi wydają nieestetyczne. A ciało mogą odkrywać tylko panie, ku jego przyjemności. Z jakichś przyczyn zupełnie mnie to podejście nie przekonuje.

Chodzi mi konkretnie o parę typów szortów. Dżinsowe za kolano, szerokie z kieszeniami jak w bojówkach, takie generalnie szmaty, które zimą można wrazić między okna, jeżeli są słabo szczelne, żeby nie wiało, bo nie znajduję innych zastosowań.

A nie, mam takie jedne i biegam w nich. Więc ups, sorry.

Co zamiast?

Długie spodnie z przewiewnego materiału – nawet w haemie można dostać lniane spodnie, które fajnie wyglądają – to zawsze bezpieczne wyjście. Dobrze wyglądają, zapewniają komfort termiczny poprzez ochronę skóry przed promieniami słonecznymi, a jednocześnie nie odcinając cyrkulacji powietrza.

Co do szortów zaś… nie jestem autorytetem. Nie potrafię się przekonać do kupienia sobie szortów w takiej wersji na przykład:

Trashness

Mam wrażenie, że wyglądałbym bardzo tak… chłoptasiowato. (No i proszę, ten plecaczek).

Ale wyobrażam sobie, że można wyglądać w nich dobrze. Jeżeli więc chcesz eksperymentować – droga wolna!

I wersja graficzna, czyli tl;dr:

Zobacz też

21 komentarzy

  • Anonymous pisze:

    sandały i skarpety nie? a ja tak lubie bo niby, ze chlodno w sandałach, ale jak zawieje to grube skarpety z froty bardzo chronią:D

  • Anonymous pisze:

    Z tymi sandałami, to bym nie przesadzał, bo odpowiednio zestawione potrafią wyglądać naprawdę dobrze, jeśli nawet nie lepiej niż niektóre pełne buty.
    Tak samo szortów bym nie demonizował gdy potrzebujemy np. tylko wyjść do sklepu, a nie mamy nic oficjalnego do załatwienia.

    • Ależ ja nie demonizuję szortów; jak chcesz wyjść tylko z mieszkania do sklepu to możesz założyć na siebie cokolwiek (nawet szlafrok i kazać na siebie mówić „The Dude”). Jestem ostatnią osobą, od której usłyszysz słowa potępienia.

      Generalnie rzecz biorąc, nie uważam nawet, że każdy *powinien* się nosić w jakiś konkretny sposób i nie przeszkadzają mi ludzie w sandałach i skarpetach; po prostu jeżeli zwracasz większą uwagę na estetykę stroju, to na ten temat takie jest moje zdanie.

      Co do sandałów – nie jestem w stanie wyobrazić sobie zestawu (miejskiego, nie stricte plażowo-każualowego) w którym jakieś fajne mokasyny zwyczajnie nie będą wyglądać lepiej.

  • Anonymous pisze:

    Nie wiem jak Tobie, ale mi z butami jest najciężej latem. Męska klasyka na tym polu niestety nie ma za wiele do zaoferowania. Wszelkie mokasyny czy loafersy są dobre, ale do temperatury 23 st. i przy użytku zewnętrznym na maksymalnie pół godziny. Jak jest cieplej to muszę przyznać, że z zazdrością patrzę na ludzi w klapkach czy sandałach :) Czasem nieświadomość jest błogosławieństwem.
    Ostatnio śmiałem się ze zdjęć z Pitti. Facet w środku lata, który ma na sobie koszulę z krawatem, kamizelkę i ciężką marynarkę, na stopach skórzane buty, a na nogach… szorty. WOW. Nie ma gorszej reklamy dla klasycznej mody męskiej niż taki pajac, pomyślałem sobie. Tylko kretyn może się tak ubrać. Dla kogo właściwie jest ta moda jeśli lansuje się coś takiego? Przecież nie dla normalnych ludzi.
    I właśnie zdałem sobie sprawę, że stojąc z kumplem, który ma na sobie japonki w upalny dzień, muszę na podobnego kretyna wyglądać w swoich tassel loafersach :) Swoją drogą, dużo osób twierdzi, że to dobry but dla clowna, powoli zaczynam rozumieć o co im chodzi :)

    mat

    • Ja raczej nie mam takiego problemu – jeżeli jest dostatecznie gorąco, to cokolwiek bym nie miał na sobie, to umieram (choćby zwiewna koszula i lniane spodnie), jeżeli nie – problemu nie ma. Zamszowe mokasyny na gołą stopę nie wydają mi się wcale mordęgą.

      A Pitti to Pitti, tam się ludzie ubierają głównie, żeby się pokazać i wyróżnić – przynajmniej ci złapani na większości zdjęć. Bo chętniej się fotografuje tych, co się wyróżniają. Nie robiłbym z tego wielkiego halo ani nie ekstrapolował tych trendów na całą męską klasykę.

      A ludzie, którzy twierdzą, że tassele to buty dla clownów trafiają na moją listę osób, których zdanie mam głęboko gdzieś.

  • Karol pisze:

    Koszuli z krótkim rękawem też bym nie demonizował.

    Ta z długim, podwinięta, ma jedną zaletę latem – facet wygląda w niej bardziej męsko, bo to poszerza optycznie ramię.

    Natomiast jeśli chodzi o użytkowanie w casualu bez marynarki to jest gorzej niż koszula z krótkim rękawem. Sam noszę slimy, które mają też slim rękawy. Niepodwinięte wyglądają świetnie, ale już ich nie podwinę, bo nie przejdą przez łokieć, a jakbym chciał tak zrobić, to chyba odetnę sobie dopływ krwi do rąk.
    Więc co zostaje? Kupować koszulę regular do podwijania rękawów i taliować je? Absurd!
    Dobrze dobrana koszula casualowa z krótkim rękawem to super sprawa.

    Sandały – generalnie sandały będą wygodniejsze od jakichkolwiek mokasynów na upały, zwłaszcza dla osób, którym stopa się bardziej poci. Jestem jedną z takich osób.
    Noszę mokasyny bez skarpetek, ale tylko do pracy (IT ma luzy ;)), gdzie pomieszczenia są bardziej klimatyzowane. Do chodzenia na codzień w temperaturach w granicy 30 stopni C to zabójstwo.
    Z drugiej strony sandały na rynku wołają o pomstę do nieba i w większości będzie się wyglądać wsiowo.

    Z tych względów, nie będą podążał za uciążliwą „elegancją”, którą ktoś kiedyś wymyślił i teraz naśladowcy każą za nią podążać często bezrefleksyjnie „nauczyć gówniarza, to chodzi i powtarza”.
    To wszystko jest po prostu szkodliwe. ;)

    • Jeżeli koszula jest tak opięta, że uniemożliwia podwinięcie rękawów, to to na pewno jest koszula w dobrym rozmiarze dla ciebie? Nie wiem, może masz potężnego bica, ale jednak mimo wszystko koszula powinna dawać trochę luzu i swobody ruchów – jesteś w stanie podnieść w niej ręce?

      Poza tym wybierając koszulę z materiału typu oxford albo innego luźno tkanego nawet niepodwinięte rękawy nie będą ci naprawdę chyba przeszkadzać.

      Natomiast koszule z krótkim rękawem najczęściej mają ten rękaw krojony szeroko – wygląda to źle w ogromnej większości przypadków.

      Owszem, są stricte casualowe koszule z węższymi rękawami i tu jestem w stanie przyznać, że mogą dobrze wyglądać na niektórych facetach, którzy mają biceps na tyle szeroki, żeby cały ten rękaw wypełnić. W innym wypadku – czemu nie koszulka polo?

      Co do wygody sandałów, nie jestem przekonany pod tym względem, że stopa się kurzy, a but nie chroni od piasku, żwiru i drobnych kamieni, które są nawet na miejskich chodnikach. Noszę mokasyny latem i to są jedne z moich najwygodniejszych butów.

      Przy czym też oczywiście nie mam zamiaru próbować kogokolwiek przekonywać, że moja jest tylko racja i to święta racja. Tak naprawdę, to noś się jak chcesz i znajdź sobie rozwiązania, które ci pasują – na ile estetyka stroju jest dla ciebie ważna to rzecz, którą sam sobie musisz zdefiniować. Ja nie będę ci mówił, co masz robić, mogę najwyżej podpowiedzieć, jak można.

    • Karol pisze:

      Koszula – własnie niepodwinięta jest na tyle dopasowana, że pasuje idealnie, nie jest opięta i jednocześnie nie lata i nie tworzy dziwnych worków. Mam raczej normalne bicepsy i normalną budowę ciała, noszę 50 i zawsze slim lub nawet bardziej.
      Długie rękawy mi nie przeszkadzają jakoś szczególnie, ale bez rękawów na przedramieniu czuję się zdecydowanie lepiej w cieplejsze dni, np. dzisiaj. :)
      Mam wrażenie, że niektórzy próbują wmawiać, że więcej warstw na ciele tworzy większy komfort termalny niż mniej w gorące dni.
      To oczywista bzdura.
      W naszym klimacie nie musimy się chronić przed słońcem jak w Afryce, więc w większości letnich przypadków krótki rękaw będzie zawsze bardziej optymalny termicznie niż długi.
      Powiedzmy sobie szczerze – elegancja sprzed 100 lat nigdy nie będzie bardziej praktyczna niż niegniecące się ubrania z oddychających tkanin czy to naturalnych czy technicznych a im mniej warstw tym lepiej dla oddychania. :)
      W Casablance też ludzie chodzili w pełnym eleganckim rynsztunku, ale to była kwestia przymusu, a nie wolności wyboru stroju i komfortu termicznego.

      Mam kilka z węższymi rękawami, tak jak piszesz casualowymi – spisują się znakomicie. Najlepiej te, gdzie rękaw jest minimalnie podwinięty. Dlatego jak pisałem, to jest jedyny plus koszuli z długim rękawem z nimi podwiniętymi. Pod odwinięciu i tak wyglądają jak wyjęte psu z gardła.

      Natomiast prawdą jest też, że większość koszul z krótkimi rękawami, które udają oficjalne, ma zdecydowanie zbyt szerokie rękawy, które wyglądają po prostu brzydko.

      Koszulka polo wg mnie nie ma przewagi nad koszulą z któtkim rękawem. Rene Lacoste w końcu po to ją wymyślił, aby nie chodzić w długich rękawach. W tym samym celu skrócono rękawy zwykłej koszuli. A jedynie ktoś sobie zakodował, że skoro Polo wymyślono być może wcześniej (nie sprawdzałem tego), to jest to bardziej klasyczny strój.
      Wg mnie, wyglądam zdecydowanie lepiej w casualowej koszuli z którkim rękawem niż w koszulce polo.

      Odnośnie sandałów: „stopa się kurzy, a but nie chroni od piasku, żwiru i drobnych kamieni”… wolę mieć stopy okurzone niż buty. Te pierwsze łatwiej umyć niż szorować zamszowe mokasyny z piasku. :)

      Odnośnie ostatniego – dobrze, że nie jesteś ortodoksyjnym ewangelistą, a raczej podajesz inspirujące informację – tak trzymać :)

    • Anonymous pisze:

      Brawo Karol, uwielbiam Cię!

  • Koszulki polo generalnie mają ściągacze na rękawach i są szyte z materiału, który nadaje się idealnie na ciepłe dni, bo jest świetnie przewiewny, a z normalnymi koszulami, z krótkim rękawem czy nie, bywa różnie.

    Co do butów: nonieno, but ma chronić stopę jednak; nie mówię o chodzeniu w loafersach po plaży, tylko po mieście, małe kamienie i piasek ci ich nie zniszczą, ale stanowią problem gdy chodzisz w niezabudowanym bucie.

    Co do generalnego podejścia: twój, proszę ja ciebie, wybór. Każdy sobie może priorytetyzować elegancję/wygodę/estetykę/swobodę różnie, a poza tym część tych cech jest w ocenie skrajnie subiektywna, toteż co ja cię będę przekonywał.

    • Karol pisze:

      Nie spotkałem NIGDY koszulki polo (a miałem/mam już ich ponad 30, również znanych firm), która byłaby bardziej przewiewna niż moje lniane koszule, z którkim rękawem. :)
      Lniane z długim podwiniętym też odpadają, aczkolwiek mają ten plus, że wyglądają lepiej mimo gorszych właściwości termicznych w gorące dni. ;)

      Mnie irytuje to, że jak mam buty z zamszu/nubuku i mam chodzić w nich po powierzchni, która generuje kurz i piasek, bo wiem, że będę musiał potem buty czyścić. Latem w casualu wolę jednak sandały.
      Jednak z pewnością zgodzimy się z tym, że do pracy nie za bardzo się nadają, ale tam w większości przypadków piasku nie uświadczymy.

    • „W casualu” jest tu kluczowym zwrotem; generalnie rzecz biorąc mój styl nie jest stricte casualowy i staram się czerpać (w granicach zdrowego rozsądku i budżetu) z pewnych wzorców elegancji. Gdzieś chyba… czekaj… no, w tytule jest wskazówka. I pewnie, czasem to z elementami casualu poprzeplatam, czasem nawet zdjęcie kogoś inaczej niż ja ubranego wrzucę, bo linie demarkacyjne w wypadku stylu i ciuchów uznaję za arbitralne, ale też dlatego pozwalam sobie samemu je arbitralnie stawiać. Z pełną świadomością, że nie są uniwersalne, tylko moje.

      Nie kłócę się, że sandały, koszule z krótkim rękawem albo nawet dresowe spodnie adidasa nie mają swoich zastosowań i nie potępiam ich istnienia na tej planecie. Po prostu nie wszystkie te rzeczy pasują do mojego stylu.

      A o koszulach z krótkim rękawem piszę właśnie w tym kontekście – na przykład ludzi, którzy zakładają takie o kroju i z materiału takiego samego, jak te normalne, eleganckie, ale z rękawami uciętymi powyżej łokcia, mając nadzieję na zjedzenie ciastka zachowując je w posiadaniu – to znaczy wyglądać elegancko zapewniając trochę lepsze chłodzenie. I jeszcze krawat pod szyją zawiążą.

      Bo jasne, że jeżeli ubierasz się świadomie, ale w zasadzie w każualu, to to co tu wyczytasz, to nudne smędzenie – to nie, tamto nie, a siamto może ale też nie zawsze… Bo nie wchodzę we wszelkie możliwości i niuanse tego, co może być estetyczne niezależnie od obranego stylu – po prostu nie takiego bloga prowadzę.

  • Karol pisze:

    No nieładnie. Zniknęły nasze komentarze.

  • Tomek pisze:

    Nie uznaję zamszu. Dla mnie to okropny materiał, który jest gorszy od kapci, bo kapcie można wyprać! :)

    No i nie uznaję butów na gołą stopę. To tak samo jakby zakładać lniane spodnie bez majtek. Bielizna to podstawa. Bez niej to brak higieny i estetyki.

    • Szymon Jeziorko pisze:

      Butów ze skóry licowej też nie można wyprać. Zamsz to też skóra. No ale nie uznawaj sobie, comnietowogóle.

      Brak higieny zaś to jak nóg nie myjesz. W kwestii estetyki ludzkiego ciała in general chyba się różnimy, bo we mnie jakoś goła kostka odrazy nie wywołuje.

  • Tomek pisze:

    Butom bez skarpetek mówię stanowcze „nie” :) To coś jak spodnie bez majtek. Nie mówiąc o tym, że męska goła noga jest brzydka :)

    • Szymon Jeziorko pisze:

      A męska ręka? Albo szyja? Te twoje też cię napełniają wstrętem? Co niektórzy ludzie mają do ludzkiej anatomii, że ich zupełnie normalne części ciała zbrzydzają, nigdy nie zrozumiem.

  • Jaro pisze:

    Kwestia koszul z krótkim rękawem – moim zdaniem takie koszule mają genialne zastosowanie pod warunkiem, że używane są po.1 Latem, gdy jest ciepło. 2. Gdy nie mają stanowić substytutu koszuli eleganckiej, np. do garnituru. Innymi słowy: taką koszulę można założyć praktycznie do wszystkiego oprócz garnituru, bo generalnie każda marynarka bez wystających mankietów nie wygląda zbyt fortunnie. Jeżeli natomiast mówimy o ubiorze stricte casualowym, sportowym, czy jak go zwą (w każdym razie nieformalnym lub półformalnym) koszula z krótkim nadaje się i wygląda bardzo dobrze praktycznie ze wszystkim. Przy upale i tak nie ma sensu zakładać marynarki, ale jak już ma coś pod nią być to polo (gładkie i do spodni) lub od biedy t-shirt (tylko wypuszczony na zewnątrz). Jeżeli jednak mówimy o koszulach z krótkim rękawem ze wzorem wszelakim, czy z naszywkami, napisami i innymi ozdobami, to taka koszule to dobre rozwiązanie, bo po to ktoś kiedyś obciął rękawy w koszuli, żeby ktoś inny nie musiał ich podwijać.
    Jeżeli z kolei chodzi o buty bez skarpetek – świetny pomysł, zapoczątkowany przez Sony’ego Cricketta aka Don Johnson w Miami Vice, a w Polsce fanów serialu i takich właśnie bosych nóg w bucie nie brakuje. Osobiście wole włożyć skarpetkę, choćby najbardziej symboliczną:)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>